Kac
Chociaż prognozy pogody zapowiadały, że ostatnia sobota czerwca nie będzie zbyt udana, na stację BP w Deszcznie, przy krajowej drodze nr 3, zjechało ponad 80 ciężarówek. Byli wśród nich również tacy, którzy przyjechali tu już w piątkowe popołudnie i cierpliwie czekali na hasło startu konwoju.
Tym razem głównymi sponsorami naszego spotkania obok firmy Castrol Lubricants był Mercedes-Benz reprezentowany przez dealera z Zielonej Góry, firmę Autoserwis, dzięki której uczestnicy KAC-a mieli okazję, jako pierwsi po polskiej premierze, zobaczyć najnowszy model Actrosa. Najpierw dostojnie poprowadził konwój, a potem na placu manewrowym chętni kierowcy spróbowali jego możliwości na torze przeszkód. W tym zabawowym przejeździe na czas najlepszym okazał się Emil Pluta przed Danielem Wrońskim i Adamem Macudzińskim. Ale nie była to jedyna konkurencja dla uczestników. Przeciwnie. Kiedy Actros po zawodach dostojnie zajął miejsce obok sceny, na której przez cały dzień (z przerwami na zawody) Ala Boncol z zespołem Koalicja umilała czas, na placu przed sceną posypały się wióry i drzazgi. Przedstawiciele firmy Husqvarna najpierw zaprezentowali swój sprzęt w akcji, a potem przeprowadzili konkursy dla publiczności. Na start w konkursie "quady" stanęły kosiarki. W slalomie między pachołkami najlepszy okazał się Michał Pluta przed Dariuszem Perzem i Dariuszem Sucheckim. Później w szranki stanęli panowie, by w jak najkrótszym czasie przerąbać solidny bal drewna i panie, które, ubrane w roboczy strój drwala, przy subtelnej pomocy przedstawicieli Husquarny, równiutko rżnęły krążki drewna niczym plasterki kiełbasy, używając przy tym jedynie nieco innego narzędzia. Wśród panów najlepszym drwalem-rębaczem został Marian Gębski przed Adamem Macudzińskim i Wojciechem Byczyńskim. Mistrzynią w rżnięciu drewna okazała się Małgorzata Bąbelczyk. Tuż za nią uplasowała się Ewa Orzechowska i Anna Ratajska.
Odkąd KAC przeniósł się na stację, której współwłaścicielem jest Marek Łbik, wielokrotny mistrz wioślarski, nie może zabraknąć sportowych emocji. W specjalnym turnieju wioślarskim "na sucho" wszyscy zawodnicy dawali z siebie wszystko. Jednak najlepszym w tej konkurencji poświęconej drugiemu głównemu sponsorowi - firmie Castrol - okazał się Damian Łbik tuż przed Zygmuntem Radońskim i Jackiem Gralickim.
Oczywiście, nie zabrakło wyborów najładniejszej ciężarówki zlotu. Pierwszą nagrodę i zestaw felg od firmy Alcar otrzymała firma Repiński za zestaw pięknie malowanych DAF-ów. Jury przyznało również wyróżnienia załączając do nich CB-Radia firmy President. Nagród, dzięki hojności sponsorów KAC-a, było, oczywiście, dużo więcej. Charakterystycznym bowiem od lat punktem programu jest losowanie nagród spośród uczestników spotkania. Każdy kierowca ciężarówki otrzymuje po przyjeździe numerowany kupon i ma szansę na wylosowanie głównej nagrody, jaką jest wycieczka dla 2 osób. Tym razem na Kretę pojedzie Karol Chmiel.
Powrót KAC-a
Cztery pierwsze edycje KAC-a miały miejsce na stacji paliw i parkingu przy Faraonie w Pyrzycach. Od tego roku zmienił miejsce na Deszczno, również przy krajowej drodze 3, tuż przed Gorzowem Wlkp. jadąc od południa. Tutaj właśnie Zbyszek Dusiński, współorganizator poprzednich edycji oraz jego wspólnik Marek Łbik zaprosili stałych bywalców trakersko-countrowych spotkań, którzy dobrze znają atmosferę zabaw, sportowego współzawodnictwa i dobrego humoru. Po raz pierwszy dzięki staraniom wójta Deszczna, Jacka Wójcickiego wszystkie ciężarówki, które przyjechały tego dnia na zlot, przejechały we wspaniałym konwoju drogą do Gorzowa Wielkopolskiego, jego ulicami i z powrotem. Chociaż pogoda trochę pomieszała szyki bogatego programu tradycyjnie kierowcy mogli spróbować swoich sił w precyzyjnych manewrach na torze za sterem najnowszego modelu Volvo FH 12, ciągnika gł. sponsora tegorocznego KAC-a. Najlepszym okazał się nie kierowca zawodowy lecz Mistrz Świata w Kolarstwie Leszek Piasecki. Najlepszym w konkursie firmy ExxonMobil, drugiego sponsora imprezy, był Adam Ciosek. Zarówno panie jak i panowie mieli szansę ścigać się po "torze wioślarskim" pod czujnym okiem wielokrotnego mistrza wioślarstwa Marka Łbika, bądź stanąć w szranki z mistrzem szermierki - Marianem Sypniewskim. Zgodnie z wieloletnią tradycja KAC-a, spośród uczestników rozlosowano wycieczkę zagraniczną do wykorzystania w dowolnym terminie. Tym razem tę przyjemność będzie miał Paweł Mociński.
Nie zabrakło jak zwykle konkursów i zabaw dla dzieci oraz upominków i materiałów informacyjnych przygotowanych przez wystawców łącznie ze sponsorem generalnym - firma Greek Chem. Od początku w czasie KAC-a nie brakuje muzyki. Tym razem Texway i Drink Bar umilali czas uczestnikom spotkania. Zlot jak zwykle zakończył się wspólna dyskoteką pod gołym niebem do wczesnych godzin porannych, pod dyktando najpierw zespołu Papa Dance, a później sympatycznego Dja Caspera.